Władysław Kopaliński hasło ,,emigracja” określa jako wychodźstwo osób, które przesiedliły się do obcego kraju. Niewątpliwie pochodzące z jęz. łac. ,,emigratio” to wyprowadzenie się, a pochodne jemu ,,emigrare” to wyruszanie, wynoszenie się.
Zjawisko, o którym mowa to szeroko pojęty fenomen. Swoim zasięgiem obejmuje społeczeństwo różnego pokroju wiekowego, które na przestrzeni wieków poddawane było z wielu względów nowym falom ucieczek. Przyczyn emigracji można wyliczyć mnóstwo. Najpopularniejszą jednak stała się niedola własnego losu w kraju, z którego pochodzi ów emigrant. Brak środków do życia, nieudolność sił rządzących sprawiła, że zjawisko emigracji znacznie się nasiliło na przestrzeni kilku ostatnich wieków. Już w XVIII wieku wielki polski bohater narodowy, Tadeusz Kościuszko walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Jednakże o emigracji na skalę masową możemy mówić od początków poprzedniego wieku. Najpierw pierwsza, a potem druga Wojna Światowa spowodowały wielomilionowe migracje ludności zarówno zmilitaryzowanej, jak i cywilnej. Celami emigrantów stawały się państwa, gdzie nie hamowano rozwoju jednostki, gdzie dawano szanse rozwoju i poczucie bezpieczeństwa. W przypadku Polski powojennej kolejnym czynnikiem skłaniającym ludzi do opuszczenia ojczyzny stał się system polityczny, a raczej implikacje, jakie niósł ze sobą.
Pod uwagę w niniejszej rozprawie staram się brać jedynie kraje, do których uchodźstwo Polaków wyrażone było setkami tysięcy, a nawet milionami ludzi.
Nieodzowną częścią losu emigranta jest utożsamianie się z nową kulturą, w której przyjdzie mu żyć. Jako całokształt dorobku materialnego i duchowego danego narodu owa kultura ma wówczas dwa kręgi. Jednym z jej elementów staje się dziedzictwo, z którym byliśmy utożsamiani od dnia narodzin, tzw. kultura narodowościowa, a kolejnym nowe normy zachowania, wśród których przyszło nam żyć. Kultura jest genialnym narzędziem komunikacji międzyludzkiej.
Na ile zatem jesteśmy w stanie zachować to, co wynieśliśmy z własnej ojczyzny? Zaabsorbowani poprawą swojego losu, polepszeniem warunków bytowych decydujemy się świadomie lub mniej świadomie na swoistego rodzaju asymilację, którą uważa się za czynnik dobrobytu.
W tym momencie rodzi się pytanie. Czy świadome wdrażanie przejawów własnej obyczajowości na obcym terenie, w innej kulturze ma szansę przetrwania?
Polonia, której jesteśmy tylko szczątkowym elementem znajduje się w czołówce największych fal emigracji światowej – emigracji polskiej. Liczebność diaspory polskiej szacuje się obecnie na blisko 16 milionów. Największą grupę stanowi Polonia amerykańska, za którą znajduje się europejska. Polska emigracja, gównie zarobkowa znacznie nasiliła się po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
Czy zapominamy o swoich korzeniach, rodzimych tradycjach, tożsamości narodowej? Czy kraje, do których zmierzamy stwarzają nam możliwości kultywowania własnego dziedzictwa narodowego?
Przynależność do kraju osiedlenia bez zatracenia świadomości własnej rodzimej tożsamości zdaje się być koniecznością, obowiązkiem, który powinniśmy spełniać w nowych okolicznościach, ale jednocześnie wyrażać szacunek i zrozumienie względem tego, co zrodzone zostało na terenie, do którego przybyliśmy. Każde państwo na przestrzeni wieków budowało własne tradycje, których celem jest przetrwanie, a my jako nowa etnicznie społeczność powinniśmy akceptować to, z czym przyjdzie nam się zetknąć.
Nie jesteśmy tubylcami, ale Polonią, której kultura przyszła z nami i za nami.
Przejawy jej daje się łatwo zaobserwować poprzez powstawanie ośrodków kultury polskiej, w których potomkowie polskiej emigracji mogą uczyć się języka polskiego i poznawać dorobek materialny, duchowy swoich przodków.
Nieodzownym elementem stają się instytucje będące formami życia zbiorowego, jak choćby kościoły, w których mamy szansę zetknąć się w modlitwie wygłaszanej w ojczystym języku. Istota Polskiej Misji Katolickiej tkwi w jakże głęboko rozumianych słowach:
“Być misjonarzami znaczy pochylić się jak dobry Samarytanin nad potrzebami wszystkich, zwłaszcza najuboższych i najbardziej potrzebujących,
ponieważ kto kocha sercem Chrystusa, nie zabiega o własną korzyść, ale jedynie o chwałę Ojca i dobro bliźniego. W tym tkwi tajemnica apostolskiej owocnej działalności misyjnej, przekraczającej granice, obejmującej kultury, narody i dociera-jącej do najdalszych zakątków świata.”
Z orędzia Ojca Świętego Benedykta XVI na Niedzielę Misyjną 2006 r.
Tak więc poza wspomnianymi instytucjami jasno i klarownie wyrażona zdaje się być polskość budowana przez podążających za nami księży katolickich. Jest to, jak łatwo zauważyć jeden z powodów kultywowania rodzimych tradycji, bowiem instytucja, jaką jest Kościół skupia ogromną masę emigrantów w tym samym miejscu.
Kultywowanie własnej, rodzimej tożsamości na obczyźnie nie nastręcza nam w dzisiejszej dobie większych kłopotów, a to za sprawą środków masowego przekazu, jakimi są radio, telewizja, prasa, Internet. W dobie szybkiego rozwoju technologicznego jesteśmy w stanie łączyć się w kilka sekund z pozostawionym światem, z którego podjęliśmy decyzję o ,,ucieczce”. Tęsknota za tym, co pozostawiliśmy sprawia, że tworzenie ,,Małej Polski” przychodzi nam z łatwością. Rozwój wspomnianych instytucji, nauka ojczystego języka, spotkania zbiorowe w kościele, koncerty,spektakle, prasa, media, a wszystko w języku polskim. Tutaj rodzi się kolejne pytanie. Na ile, mając podaną polskość na tacy jesteśmy w stanie poznać i zaakceptować tożsamość narodową kraju, do którego przybyliśmy? Czy w dobie takiego postępu emigracyjnej fali w stronę bogatej, zachodniej Europy pamiętamy, że jesteśmy gośćmi? Ile wiemy o narodzie, kraju, w którym nastąpił kres naszej wędrówki emigracyjnej? A może jest też tak, że wchodząc w związki staramy się kultywować dwa kręgi tożsamości narodowej jednocześnie?
Polonia – rozsiana po całym świecie od wieków, w różnoraki sposób starała się zaznaczać w ośrodkach i skupiskach polonijnych swoją przynależność poprzez szeroko rozumiany patriotyzm, którym kierowali się głównie nasi przodkowie. Młoda fala mimo podobieństw, które łączą ją ze starą falą działa na zupełnie innych płaszczyznach.
Asymilacja względem nowej ojczyzny ogranicza się raczej do części drobnicowej codziennego życia. Jest składnikiem kultywowania własnych tradycji w różnoraki sposób, począwszy od używania języka ojczystego w kręgach osób znających go, aż do brania czynnego udziału w życiu rozwijającej się Polonii.
Poza kręgiem własnej kultury, w którym żyjemy otacza nas krąg znacznie większy, a mianowicie ten obcy, nieznany, trudny do opanowania ze względu na różnice, jakie daje się zauważyć na płaszczyźnie nie tylko językowej, ale także rasowej, a co za tym idzie również wyznaniowej.
Trudno jest pogodzić życie w dwóch odrębnych kręgach kulturowych. A jednak jako Polonia przodujemy w rankingach emigracyjnych, z których wynika, że jesteśmy gotowi w pełni zaaklimatyzować się na obcym terenie. Nie straszne są Polakom nowe wyzwania, zjawiska, z którymi często przychodzi toczyć walkę. Umiejętnie radzimy sobie jako naród w traumatyzujących sytuacjach życia codziennego. Jesteśmy w stanie zaakceptować otaczającą rzeczywistość. Wydajemy własne owoce, które są obce krajom i obywatelom naszego zamieszkania. Powodują pewien niepokój, brak ładu, który daje się zaobserwować po zachowaniu mieszkańców naszego emigracyjnego celu.
Niewątpliwie godną uwagi jest kwestia więzi społecznej, która łączy na obczyźnie naród zamykając go względem asymilacji. Wspomniane ośrodki polskości, instytucje, media pozwalają na całkowitą izolację względem narodu i kraju zamieszkiwanego. Funkcjonujemy jak we własnym kraju,wyznajemy religię, którą wyznawaliśmy, kupujemy produkty spożywcze, które mieliśmy w ojczyźnie, utrzymujemy dobre relacje z najbliższymi pozostawionymi w kraju itp. W zasadzie nie musimy w dzisiejszej dobie głęboko walczyć na obczyźnie o tworzenie dziedzictwa narodowego, bo ono było budowane w przeszłości, przez przodków. W gruncie rzeczy obraz ,,Małej Polski” istniał w zachodniej Europie, Australii, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych od dawien dawna. Obecnie jesteśmy jedynie świadkami jego głębszego rozwoju, modernizacji tego, czego dokonało starsze pokolenie. Kultywujemy jedynie rozrost kręgu już istniejącego, ale otoczonego zewnętrznym, większym, istotniejszym, polem tradycji krajów, do których przybyliśmy. Dwa światy, dwie lub więcej kultury, nowe zjawiska, ale jeden wspólny dla ogółu język, który, jak się daje łatwo zauważyć burzy wieżę Babel i sprawia, że na dzień dzisiejszy jesteśmy świadkami pierwszego pęknięcia jednego kręgu względem drugiego, otwierającego drogę do połączenia się wielu narodów, grup etnicznych, wyznaniowych.
Jako Polonia rozsiana po całym świecie zaczynamy powoli tracić kontakt z tym, co naprawdę jest polskie, co z Polską kojarzyć powinniśmy. Zastanawiającym zjawiskiem wydaje się być fakt, że potomkowie pokolenia starszej generacji emigrantów posługują się zminimalizowaną
formą języka polskiego. Co było przyczyną tego, że mimo wielu ośrodków, instytucji powstających w latach choćby powojennych nie zadano sobie trudu wdrożenia polszczyzny – jakże ważnego elementu polskości?
Większość polsko-szkockich dzieci okresu powojennego potrafi powiedzieć kilka zdań po polsku mimo tego, iż jedno z rodziców było właśnie Polakiem lub Polką. Nazywają się w dzisiejszej dobie również Polakami, ale jakże różnymi, bo mówiącymi zupełnie w innym systemie i kodzie komunikacyjnym.
Karmimy się nie tylko chlebem, ale również nasz duch potrzebuje pożywienia. O polskiej kulturze, mówiącej różnymi głosami, można z całą pewnością powiedzieć, że jest z najwyższej półki.
Świadomość wielkiej klasy kultury, która nas ukształtowała, a także faktu, że w tym aspekcie Polska nie ustępuje innym państwom w nowoczesności, jest bardzo ważnym elementem naszej tożsamości narodowej. Świat jest tak bogaty, że jest w nim miejsce dla każdego, a to oznacza, że również dla każdej kultury.
Warto się zastanowić, czy kultura polska wytwarzana wśród obcych nie jest nadal wystawiana na niebezpieczeństwo?
Dwa odrębne, różne względem siebie kręgi kulturowe to swoistego rodzaju tradycja, z którą zmaga się Polonia rozsiana po całym świecie.
Powyższy tekst jest fragmentem ebooka “Emigracja do Szkocji”.
Popularność: 32%
